Jestem blondynką, ale nie aż tak!

Poniedziałek
6:45 Otwieram drzwi biura. Mam chwilę na to, aby wpisać kod do alarmu. Wbijam ciąg cyferek. Alarm rozbrojony. Pokonuje dwanaście schodków. Otwieram kolejne szklane drzwi. Odwieszam płaszcz. Włączam HP. Otwieram okno. Włączam Xeroxa. Przestawiam datę w kalendarzu. Włączam swój komputer. Wstawiam wodę na kawę.

6:47 Wszystko robię odruchowo, mechanicznie. Jeszcze chwilę i zejdzie się reszta..

6:50 Zalewam wrzątkiem brązowe granulki. Zapach aromatycznej kawy roznosi się po biurze. Zabieram swój ulubiony, zielony kubek. Kieruję kroki w stronę swojego biurka. Patrzę na monitor. Coś jest nie tak. Mój komputer wciąż się nie włączył.

6:55 Męczę się i nic. Ekran jak dotąd wciąż zakrywa czarna plama. Cholera! Tracę tyle czasu…

7:00 No nie działa! W dalszym ciągu mój komputer nie działa! To już przechodzi ludzkie pojęcie. Klikam, pstrykam- NIC. Podjęłam decyzję: wchodzę pod biurko.

7:04 Ciemno, cicho, duszno, mnóstwo kabli. Dobra zaczynam…

7:06 Sprawdzam po kolei każde wejście. Od prądu do komputera. Wszystko podłączone. Nagle słyszę kroki. Ktoś wszedł do biura.

- Ania, jesteś?- to Kamil, kolega z biurka na przeciwko.

- Jestem pod biurkiem!- krzyczę załamana.

- Co ty tam robisz?

- Mój komputer nie działa- mówię zrozpaczona.

- Sprawdziłaś wszystkie kable? Są podłączone?- pyta.

- No jasne!- odpowiadam oburzona. Ma mnie za kretynkę?! Jasne, że sprawdziłam wszystkie kable. To, że jestem blondynką, jeszcze o niczym nie świadczy!

- A włączyłaś monitor?

 

Pozwólcie, że resztę pozostawię bez komentarza.

Miłego weekendu!

P.S. A na zdjęciu ja i Karolek (mój siostrzeniec)  :)

28 przemyśleń na temat “Jestem blondynką, ale nie aż tak!”

  1. ~Kasia pisze:

    Ty to jo :) Również miłego!

    1. Ania pisze:

      Dzięki ;)

  2. ~Lulu pisze:

    No blondynka.. Myślę, że powinnaś zacząć najpierw od sprawdzenia, czy monitor jest włączony… Kobiety :)

  3. ~Red pisze:

    Faktycznie, resztę należy pominąć milczeniem;)
    Chociaż komputery to takie bezduszne maszyny. Z drugiej strony, może i lepiej, że nie umieją mówić. Za często się na nie denerwuję. Jeszcze by mi odpowiedział łaciną…

    Zapraszam do siebie: http://redmind.pl/

    1. Ania pisze:

      Mnie sprzęty elektroniczne wyjątkowo nie lubią. Ostatnio zabrakło tonera w Xeroxie i musiałam kserować na starym Sharpie. 40 minut poświęciłam na dziesięć kartek A4. Wtedy to już nie było zdenerwowanie. Wtedy to już był wnerw na maksa. Gdyby Sharp umiał mówić,wtedy byłoby tak, jak piszesz w komentarzu, z pewnością odpowiedziałby mi łaciną… :)

      1. ~Red pisze:

        Był taki film o facecie, który zakochał się w urządzeniu
        film dość znany, chociaż nie mogę sobie przypomnieć tytułu
        To jednak mimo pozytywnego zabarwienia
        nie chciał bym aby mój komputer na mnie krzyczał, że po raz kolejny spędzam przy nim zbyt dużo czasu
        waląc za mocno palcami w jego cenne klawisze
        Kochane urządzenia;)

        1. Ania pisze:

          he he w sumie coś w tym jest :)

  4. ~Ania pisze:

    Oj, każdemu może się zdarzyć, a że częściej zdarza się kobietom to już inna kwestia. ;) Pozdrawiam:)

    1. Ania pisze:

      He he dziękuję za wyrozumiałość :)

  5. ~gabunia76 pisze:

    No to się nazywa złośliwość rzeczy martwych. My kobiety już tak mamy, że we wszystkim doszukujemy się bardziej skomplikowanych i złożonych rozwiązań, zbyt dogłębnie analizujemy :)
    Po prostu banały nie są dla nas ;)
    Pozdrawiam

    1. Ania pisze:

      Ha ha fakt, nie pomyślałam o tym. Zatem zostawmy te mało skomplikowane sprawy mężczyznom, również pozdrawiam :)

  6. ~Pani S. pisze:

    Nieźle. Grunt to ciężko pracować nad opinią o nas, blondynkach. ;) Pozdrawiam. :)

    1. Ania pisze:

      Dokładnie. Blondynki mają dwa razy gorzej, ładne blondynki trzy razy gorzej, a ładne ciemne blondynki to już w ogóle :) Trzeba na każdym kroku udowadniać, że kolor włosów nie ma nic wspólnego z inteligencją :)

      1. ~Pani S. pisze:

        Powiem Ci, że mnie ten stereotyp akurat nie przeszkadza. Uważam nawet, że mi pomaga. Nikt nie traktuje mnie poważnie, dopóki mnie lepiej nie pozna. Przewaga na starcie – bezcenna. :)

        1. Ania pisze:

          ha ha a tak o tym nie pomyślałam. W sumie masz rację Pani S. I miny ludzi, którzy są zaskoczeni- bezcenne :)

  7. ~mała-myśl pisze:

    hehe zdarza się ;)
    Poprawiłaś mi humor ;)

    1. Ania pisze:

      Cieszę się kochana :)

  8. ~Gaja pisze:

    Każdemu się zdarza zaćmienie umysłu, szkoda tylko, że musiałaś nagrzebać sie w kablach – ja na widok gąszczu kabli od razu razu słabnę :-)

    1. Ania pisze:

      Mam podobnie. Ostatnio kable plątały mi się tak mocno pod biurkiem, że po przyklejałam je do blatu taśmą, a kiedy zmieniali mi mysz komputerową, nie mogli ich potem porozklejać :)

  9. joasia19.w pisze:

    Miałam kiedyś podobną historię. Robiłam przemeblowanie z kuzynem i po przeniesieniu biurka w inne miejsca podłączyliśmy komputer. Włączamy go i na monitorze pojawiają się jakieś napisy nie wiadomo skąd i po co. A komputer ani drgnie dalej. Włączyliśmy go jeszcze raz, potem jeszcze raz, potem jeszcze kilka razy. W końcu oboje spostrzegliśmy, że kabel od klawiatury wesoło sobie zwisa. No cóż, każdemu może się zdarzyć :)

    1. Ania pisze:

      Uff! Widzę, że nie jestem z tym sama, a już myślałam, że może ze mną coś jest nie tak ;)

  10. consek pisze:

    Hymmmm… a monitor nie włącza się automatycznie? :D

    1. Ania pisze:

      Jasne, pod warunkiem, że nikt nie wyłączy go guzikiem. A w każdy piątek po południu wpada do biura pani sprzątająca, która wyłącza wszystko dla własnego bezpieczeństwa. :)

  11. ~elżbieta pisze:

    Nie jestem blondynką, a komputery często robiły mi psikusy. Kiedyś nanosiłam całe 8 godzin dane na arkusz. Wydawało mi się, że dla bezpieczeństwa zapisuję je co jakiś czas i oczywiście na koniec też. Rano otwieram arkusz, a tam zero nie było nic, a kierownik czekał na zestawienie. Horror, ale przeżyłam.
    Pozdrawiam Aniu:)

    1. Ania pisze:

      Ojejku, wtedy to już chyba zeszłabym na zawał, gdyby mi się coś takiego przytrafiło.
      Pozdrawiam również Pani Elu :)

    1. Ania pisze:

      Taki mój los blondynki :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Google Plus
  • Twitter
  • Facebook