Jedziemy na zakupy

168H

Witajcie!

Ostatnio na Facebooku obejrzałam przezabawny filmik, o którym pomyślałam: Boże, to tak jak ja. (Możecie obejrzeć go, klikając :Film)  I tak przypomniała mi się historia pewnych zakupów.

Poniedziałek

Jedziemy na zakupy.

- Pamiętaj, musimy kupić kwasek cytrynowy- mówię do męża.

Obchodzimy cały supermarket. Koszyk zapełnia się po brzegi rzeczami ważnymi, niewiadomo czy ważnymi i tymi zupełnie niepotrzebnymi. Podchodzimy do kasy, płacimy. Pakujemy zakupy do auta. Wracamy do domu. Rozpakowuję zakupy i nagle:

- Pojechaliśmy specjalnie po kwasek, nieprawdaż?- zwracam się do męża.

- I nie kupiliśmy?- śmieje się.

Tak, cały kosz zakupów. Kasy wydaliśmy mnóstwo, a tego po co pojechaliśmy, oczywiście zabrakło.


Środa

Jedziemy na zakupy.

- Pamiętaj, musimy kupić kwasek cytrynowy- mówię do męża.

Obchodzimy cały supermarket. Koszyk zapełnia się po brzegi rzeczami ważnymi, niewiadomo czy ważnymi i tymi zupełnie niepotrzebnymi. Podchodzimy do kasy, płacimy. Pakujemy zakupy do auta. Wracamy do domu. Rozpakowuję zakupy i nagle:

- Pojechaliśmy specjalnie po kwasek, nieprawdaż?- zwracam się do męża.

- I nie kupiliśmy?- śmieje się.

Tak, cały kosz zakupów. Kasy wydaliśmy mnóstwo, a tego po co pojechaliśmy, oczywiście zabrakło. Po raz kolejny w tym tygodniu taka sama historia.


Sobota

Jedziemy na zakupy.

- Pamiętaj, musimy kupić kwasek cytrynowy- mówię do męża.

Obchodzimy cały supermarket. Koszyk zapełnia się po brzegi rzeczami ważnymi, niewiadomo czy ważnymi i tymi zupełnie niepotrzebnymi. Podchodzimy do kasy, płacimy. Pakujemy zakupy do auta. Wracamy do domu. Rozpakowuję zakupy i nagle:

- Pojechaliśmy specjalnie po kwasek, nieprawdaż?- zwracam się do męża.

- I nie kupiliśmy?- śmieje się.

Tak, cały kosz zakupów. Kasy wydaliśmy mnóstwo, a tego po co pojechaliśmy, oczywiście zabrakło. Boże, do trzech razy sztuka.

Mam kompletnie tak samo jak dziewczyna z filmiku, która chciała wejść do sklepu wyłącznie po papier i mascarę. Nie wiem, jak to się dzieje, że wchodzę do marketu i kompletnie tracę głowę. Tu zauważę promocję, tam mi się coś przypomni, tu spotkam znajomego. A potem powrót do domu, załamanie na widok kwoty, jaka widnieje pod koniec paragonu i myśl: nie kupiłam tego, po co tak naprawdę pojechałam… Nawet robienie list zakupów mi już ostatnio nie pomaga. Za niecały miesiąc kończę 25 lat i waham się, czy mogę to jeszcze zgonić na roztargnienie, czy już raczej na starość :)

A Wam też zdarzają  się takie „zapominajki”?

Buziaki!

Ania

annabalinska.blog.pl

PS. Kwasku cytrynowego nie kupiłam do tej pory! :)

20 przemyśleń na temat “Jedziemy na zakupy”

  1. ~Jaga pisze:

    ………..dlatego od dawna preferuję tzw pamięć zewnętrzną :) czyli kartkę z listą zakupów

    1. Ania pisze:

      Wyobraź sobie, że ja też spisuję listę, a potem… zapominam ją zabrać :)

  2. Też tak mamy dlatego często zapisujemy sobie na liście to co potrzebujemy bo mimo, że jesteśmy we dwie to i tak coś zawsze wyleci z głowy :P

    1. Ania pisze:

      Właśnie. Wy macie fajnie, bo jesteście we dwie :)

  3. ~ariadna pisze:

    To nie mascara…to masakra! ;)
    Po kwasek lepiej pójść do lokalnego sklepiku :)

    1. Ania pisze:

      Chodzę codziennie do osiedlowego sklepu, po świeże pieczywo… ale o 6:00 rano rzadko kiedy pamiętam o kwasku :)

  4. ~Anna pisze:

    25 lat????? jaka starośc, dziewczyno, nie bluźnij. Chyba, że to kokieteria, a to proszę;).

    1. Ania pisze:

      Właśnie dlatego się zastanawiam, jak to ze mną jest :)

  5. Karolina :) pisze:

    Jak ogladalam ten filmik myslalam sobie – tak to dokladnie ja! :D i nie da sie ukryc, tak jest za kazdym razem :D w sumie nie do konca tak bo ja oprocz tego co mialam kupic to kupuje jeszcze mase innych rzeczy, ale pamietam o tych co byly mi potrzebne :D
    Wiesz co jest dobrym sposobem? Przed zakupami zrobic sobie liste zakupow :)

    1. Ania pisze:

      Robię, a potem zapominam listy :(

  6. ~Iwona pisze:

    Mnie tylko lista ratuje. I nawet nie chodzi o to, żeby nie kupić nic innego, tylko żeby kupić to, co trzeba. Polecam.HM, starość pytasz? wolne żarty

  7. ~hegemon pisze:

    Niestety, w wieku 25 lat nic się da zgonić na starość, jak będziesz mieć drugie tyle, to już tak :-)
    Z powodów o których piszesz nie chodzę do supermarketów prawie wcale, bo zawsze kupię coś ponad, co jest konieczne, niezbędne i bez czego nie przeżyję następnych 24 godzin. Teraz chodzę tylko do małych, osiedlowych sklepów. Jest tam drożej, ale kupuję tylko to, co sobie zaplanowałem, więc łącznie wydaję mniej pieniędzy, znacznie mniej pieniędzy.

    1. Ania pisze:

      W sumie to jakaś metoda :)

  8. ~mlodakk pisze:

    Ja zawsze czegoś zapomnę w sklepie dopada mnie takie zaćmienie ze nie wiem po co tak naprawdę przyszłam

    1. Ania pisze:

      Uff czyli nie jestem sama :)

  9. ~gabunia76 pisze:

    Oglądnęłam filmik i się uśmiałam :) my zawsze jak idziemy po jedną rzecz, to wracamy ze stosem zakupów. Nie zapominamy o niczym, gdy zapiszemy na liście, ale czasem jest tak, że zapominamy zapisać :) a listę trzymamy w takim miejscu, że trudno jej nie zauważyć, poza tym tak się już przyzwyczailiśmy, że wszystko piszemy na liście.
    A i myślę, że ani nie roztargnienie, ani tym bardziej skleroza, tylko życie Aniu, czyli ten nawał spraw i ten ciągły pośpiech.

    Buziaki :)

    1. Ania pisze:

      Pewnie masz rację :)

    1. Ania pisze:

      dziękuję :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Google Plus
  • Twitter
  • Facebook