Jak to przez jedną babę sens życia straciłam

242H

Wolny piątkowy wieczór.

Wybieram się do kina. Premiera filmu X (nie napiszę Wam tytułu, bo to ostatnio głośno o tym filmie i nie chciałabym Wam niczego popsuć). Patrzę na zegarek. Dochodzi dwudziesta. Jeśli nie odbiorę biletów w ciągu kilku minut, przepadnie mi rezerwacja, którą zrobiłam przez Internet. Już i tak nie było biletów na seans o 17:45, więc musiałam pójść na 20:30, a i tam zbyt wiele wolnych miejsc nie było.

Kończy się poprzedni seans, a pracownicy kina zamiast standardowo otworzyć tylne wyjście dla tych, którzy film widzieli i przednie wejście dla tych, co spieszą na seans, postanowili otworzyć tylko jedne drzwi. Tłumy wylewają się z kina powoli, bez pośpiechu. Ja umieram z nerwów, gdyż wiem, że za chwilę może przepaść moja rezerwacja. Ludzie zadowoleni, wręcz przepuszczają się wzajemnie w drzwiach, a ja stoję na tym mrozie i czekam, aż będę mogła wparować do środka. Nie chcę wpychać się na siłę i wyglądać jak rybka Nemo płynąca pod prąd.

Już osób coraz mniej, już tylko pojedyncze egzemplarze. Ja bliska sukcesu, w myślach dumna odbieram bilety i ruszam na salę kinową, kiedy nagle słyszę:

- I wiesz, ja myślałam, że tą dziewczynę to oni uratują, a ona umarła…

Żuchwa mi opada. Oczy otwierają się szerzej ze zdziwienia. Wręcz łzy mi napływają. Mam ochotę krzyczeć: dlaczego?! Dlaczego mi to zrobiłaś podła kobieto!

Sens piątkowego seansu zniknął. Bez emocji poszłam do okienka, odebrałam bilety… i przez prawie 2 godziny oglądałam film, który wiedziałam jak się skończy, dzięki plotkarze, która wychodziła z kina drzwiami, którymi wychodzić nie powinna.

I za co to wszystko- ja się pytam! I tak człowiek ostatnio nie miał czasu na kino. Aż tu nagle, od wielkiego święta rusza na film… i od progu traci sens życia. :(

Zrozpaczona Ania

annabalinska.blog.pl

28 przemyśleń na temat “Jak to przez jedną babę sens życia straciłam”

  1. ~mlodakk pisze:

    Oj kiepsko, faktycznie zdecydowanie popsuła cały film. Mnie by tez się wcale nie spodobało to jak bym usłyszała jak film się skończy

    1. Ania pisze:

      Noooo było mi bardzo smutno :(

  2. ~gabunia76 pisze:

    Jednym słowem miałaś pecha Aniu, że wynikła taka niekomfortowa sytuacja i natknęłaś się akurat na tą kinomankę, która wylewnie przeżywała zakończenie filmu. Przypuszczam jaka musiałaś być wkurzona. Też nienawidzę wiedzieć jaki koniec będzie miał film, który zamierzam zobaczyć. Czasem jest tak, że ktoś polecając mi jakiś film od razu zabiera się do opowiadania fabuły, przerywam wówczas mówiąc, „no dobra, dobra, nie opowiadaj mi dalej, bo już nie będzie mi się go chciało oglądać”. Nie wiem jak można być tak nietaktownym i nie domyśleć się, że nie zdradza się szczegółów, nie ważne czego dotyczą, czy to filmu, czy książki, albo może sztuki teatralnej, bo to już przestanie być zaskakujące i ciekawe, a o to przecież w tym wszystkim chodzi ;)

    Pozdrawiam ciepło :)

    1. Ania pisze:

      Dokładnie. To tak jakby Św. Mikołaj przyniósł prezent dziecku i powiedział: a pod tym kolorowym papierem masz sanki. I dziecko już nie ma frajdy z oczekiwania, rozrywania papieru, skoro wie, że w środku są sanki.
      Buziaki!

  3. ~Nitka pisze:

    Faktycznie podłe baby. :(

    1. Ania pisze:

      Podejrzewam, że nie zrobiły tego celowo. Niemniej jednak wolałabym, aby opuszczały kino w milczeniu :)

  4. ~Anna pisze:

    No niezbyt to przyjemna sytuacja, też bym była wkurzona, ale gdyby człowiek miał tylko takie zmartwienia…ech…życie byłoby naprawdę piękne/

    1. Ania pisze:

      Oj tak… życie byłoby piękne :)

  5. no szkoda…może nastepnym razem lepiej wybierz inne kino ;)

    1. Ania pisze:

      Chyba tak zrobię :)

  6. ~Sylwia pisze:

    Anulko, ale dla obejrzenia samej scenerii warto było siedzieć w tym kinie. Te piękne górskie widoki, fajna muzyka no i obsada aktorska rewelacyjna :) Widzieliśmy Was :) Trochę daleko od nas siedzieliście :) Pozdrawiam

    1. Ania pisze:

      Oj tak. Widoki były cudowne. Muzyka również. Aż zamarzyło mi się uciec w góry tak jak oni :)
      Kurczę, szkoda że się nie spotkaliśmy :(

  7. ~jotka pisze:

    Oj, jak ja Cie rozumiem. Kiedyś z kolei siedziałam w kinie koło dwóch facetów, braci lub przyjaciół, z których jeden drugiemu opowiadał film i co będzie za chwilę…wyobrażasz sobie?

    1. Ania pisze:

      Że jak? O jejku, chyba bym takiego zakneblowała :)

  8. ~ariadna pisze:

    Powiem szczerze, że o zakończeniu filmu nikomu bym nie powiedziała. Ale, ale….czy nie byłaś czasem przypadkową słuchaczką czyjejś rozmowy…? ;)
    Pech. Normalny pech!

    1. Ania pisze:

      Tak. Te panie tak dyskutowały głośno, że pół kina było ich przypadkowym słuchaczem :)

  9. ~iwona pisze:

    Też bym się wściekła tak jak ty. Ale pomyśl, że wprawdzie trafiło na ciebie, ale tylko na ciebie (no, może jeszcze kilka osób w sąsiedztwie), a co, gdy czasami recenzenci całemu światu potrafią zdradzić najciekawszy wątek filmu, sztuki czy książki.

    1. Ania pisze:

      Dokładnie! Albo gdy zwiastun filmu pokazuje najlepszy wątek, idę do kina, a okazuje się, że owy film nie ma do zaoferowania nic oprócz tego wątku, który obejrzałam w zwiastunie :)

  10. ~Janek pisze:

    Śmiało nazwałbym problemem nie te kobiety, bo to wiadomo, że se muszą poplotkować o wrażeniach, ale pracowników kina. Skoro do tej pory była pewna „cyrkulacja” to teraz też tak powinno być. Jedni wychodzą wejściem x a drudzy wejściem y wchodzą. Nie powinni się mijać, aby nie odbierać sobie przyjemności z seansu. Przecież nie po to płacimy grubą kasę, żeby dowiedzieć się o finale filmu zanim go obejrzymy.
    Pozdrawiam
    pees. Może zmiana kina na inne? :)

    1. Ania pisze:

      Korzystam z różnych kin w różnych miastach. Tym razem z powodu potężnej zimy, wybrałam kino blisko domu :)

  11. ~Jaga pisze:

    to tak jak jakiś dowcipniś wpisze na stronie książki, tak gdzieś w połowie kryminału kto zamordował ….bez sensu

  12. ~Marta pisze:

    Aniu ja idę w pt na ten sam film ;) Wczoraj koleżanka mi wyjawiła, że jedna z bohaterek umrze ;( Ale dodała nie powiem która…

    1. Ania pisze:

      Czyli domyśliłaś się, o jaki film chodzi :) Udanego seansu :)

  13. ~hegemon pisze:

    Już wiem dlaczego nie chodzę do kina. w domu nikt seansu mi nie zepsuje :-)

    1. Ania pisze:

      Oj tak. Ja też jestem fanką domowych seansów. Dresik, kocyk, popcorn, lody i własny ekran. Tylko że czasami wolę wyjść do ludzi i dlatego raz na jakiś czas wybieram kino. Niemniej i tak wolę teatr :)

  14. ~Ultra pisze:

    Aniu, są panie, które muszą się wygadać. I tyle. Taką miała niezaspokojoną potrzebę powtarzania i wywnętrzania swoich refleksji. Na to nie ma rady i trzeba traktować z przymrużeniem oka, czyli udawać, że zakończenie może być inne niż powiedziała.
    Serdeczności.

  15. Ania pisze:

    Starałam się w trakcie filmu nie myśleć o tym, co usłyszałam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Google Plus
  • Twitter
  • Facebook