Dlaczego ludzie robią to, czego ja chcę…

Ania

‘Dlaczego ludzie robią to, czego ja chcę…’ o kurcze, cóż za tytuł. Zaraz polecą komentarze w stylu Ania to egoistka, manipulantka etc. No i polecą wtedy, gdy ktoś nie doczyta tego postu. A stworzyłam go po krótkiej wymianie zdań ze znajomą:

- Aniaaa, dlaczego jak poprosisz M. o pomoc to on od razu to robi, a jak ja do niego mówię, to udaje, że nie słyszy?- uwierzcie mi, też miałam ochotę udać, że nie słyszę.

1. Nikomu nie każe. Ja proszę.

Kiedyś usłyszałam takie słowa od znajomej, która prowadzi własną firmę:’ Jak nie rozkażesz, nie posłuchają. Jak nie będą się ciebie bać, to się będą z ciebie śmiać.’ A ja przewrotnie wolę, aby ludzie się śmieli, niż bali. Przynajmniej na świecie będzie piękniej. Gdy wiem, że z czymś sobie nie poradzę, to proszę o pomoc. Nigdy nie mówię: musisz to zrobić, bo nikt niczego nie musi. Gdy ktoś robi coś dla mnie to tylko i wyłącznie z dobrego serca.

2. Zawsze dziękuję.

Czym byłaby nasza praca, gdybyśmy nie dostawali za nią pieniędzy? Wolontariatem czy niewolnictwem? Jednak nie zawsze sytuacja wymaga zapłaty. Czasem zwykłe: dziękuję jest droższe od pieniędzy.

3. Rozumiem, gdy ktoś nie może spełnić mojej prośby.

Łatwo odróżnić osobę, która chce nam pomóc, lecz faktycznie nie może np. nie mając na to czasu, siły itd. od osoby, która nie ma życzenia pomagać. Osobie pierwszej wybaczamy, rozumiemy i jeśli widać, że jeszcze ona potrzebuje pomocy- pomagamy. Osobę drugą już więcej nie prosimy o nic, bo po co tracić czas i energię?

4. Osoba wie, że może na mnie polegać.

Na ogół, gdy ktoś zrobi coś dla mnie, mówię: jestem wdzięczna. I to nie są słowa bez pokrycia. Kiedy to mówię, to faktycznie znaczy, że jestem wdzięczna i gdy ta osoba będzie w potrzebie, przybędę z odsieczą.

Pomoc w jedną stronę to mocne nadużycie i wykorzystywanie. Jeśli jednak wspieramy się nawzajem i możemy na sobie polegać, to zaczyna kwitnąć  coś znacznie ważniejszego, kwitnie przyjaźń.

5. Nie nadużywam niczyjej dobroci.

Jeśli ktoś pomógł mi raz, drugi, to trzeci będzie wręcz niestosowny. Głupio mi jest, gdy kogoś muszę poprosić o coś, któryś raz z kolei. Nawet wobec bliskich osób. Często tę pomoc otrzymuję od mojego taty. I mimo tego, iż on wciąż powtarza: jesteś moją córką, musimy sobie pomagać, nie krępuj się, pamiętaj, że masz mnie etc. to jednak nie lubię nadużywać ojcowskiego serca. Sami rozumiecie.

Dlatego jeśli ktoś jeszcze raz mnie zapyta: Dlaczego gdy ty poprosisz x. o pomoc, on ci zawsze pomoże, a jeśli ja to zrobię, to nawet nie kiwnie palcem… to niech ten ktoś przeczyta powyższy wpis i zastosuje się do rad. Może akurat pomoże…

Buziaki!

Ania!

 

40 przemyśleń na temat “Dlaczego ludzie robią to, czego ja chcę…”

  1. gabunia76 pisze:

    Wiesz co Aniu, coś w tym jest. Faktycznie czasem, gdy prosimy, to trzeba zwrócić uwagę na swój ton i słowa wypowiadane, by zabrzmiały one faktycznie jak prośba, a nie rozkaz, czy nakaz.

    Też myślę podobnie jak Ty, staram się nie nadużywać czyjejś pomocy, wolę być niezależna. Najczęściej staram się pomagać, gdy ktoś mnie o coś poprosi, no chyba, że faktycznie z jakichś względów nie jestem w stanie pomóc w danej chwili.
    Niestety są osoby, które mnie znają tylko wtedy, gdy czegoś potrzebują, a tak to potrafią się nie odzywać latami, a ja jak to ja nie potrafię odmówić i mimo, że jestem na kogoś zła, to jednak staram się zawsze machnąć ręką i pomóc.

    Pozdrawiam serdecznie i miłego weekendu życzę :)

    1. Ania pisze:

      Ja też jestem takim typem Zosi-Samosi, ale czasem naprawdę się nie da. Np. pracując wśród wielu ludzi. Moje stanowisko jest bezpośrednio połączone z 5 osobami. Tworzymy swego rodzaju Team. I jeśli nie będziemy umieli ze sobą współpracować, to praca żadnej z osób nie będzie miała sensu. A po co tracić 8 godzin dziennie? Lepiej współpracować, prosić, dziękować i dobrze się w tym wszystkim czuć :)
      Buziaki Kochana :)

  2. Bo ludzie mylą respekt ze strachem :)
    Sama mam dość podobne podejście, jednak skłaniam się do postawy, że łatwiej mi pomagać niż o pomoc prosić.

    1. Ania pisze:

      To chyba ma tak wiele osób. Łatwiej zrobić coś samemu, niż prosić np. trzy razy. :)

  3. Witam ….Ja ułożyłam sobie życie tak , że o mało rzeczy w nim proszę. W domu jest wiadome że robimy to i tamto i nikt nikomu tym robieniem uprzejmości nie robi. Razem używamy tego domu razem go sprzątamy i nikt nikogo o nic nie prosi. To samo jest z gotowaniem . Razem gotujemy bo razem jemy i też nikt nikomu za nic nie dziękuje ani o nic nie prosi. Nie lubię zbytnio prosić o coś i za coś dziękować jeśli to dotyczy przyziemnych spraw , które są tak naprawdę naszą wspólną sprawą :) Żyjemy z ” nie mężem” i nie uważam, że sobie nawzajem pomagamy jeśli chodzi o jakieś przyziemne sprawy. Dla mnie to nie pomaganie, po prostu każdy z nas jest odpowiedzialny i żyje świadomie . My pomagamy sobie na wyższym poziomie :)

    1. Ania pisze:

      Cieszę się. Można by rzec, że Wasze małżeństwo jest bardzo parnerskie :)

  4. A zapomniałam Świetnie wyglądasz :)

    1. Ania pisze:

      Dziękuję :)

  5. ~jotka pisze:

    Od dawna wiadomo, że uśmiechem i dobrym słowem więcej się osiągnie. Ja nie wiem gdzie szkolą tych szefów, bo większość ma podobnie i myślą, że strach i rozstawianie po kątach dają lepsze efekty.
    Wnoszę postulat wysłania szefów wszelkiego szczebla na szkolenie psychologiczne :-)

    1. Ania pisze:

      Oj wielu by się przydało takie szkolenie. Brak kultury, szacunku do pracownika, myślenie: jestem panem, bo mam kasę itd. A guzik. Poza murami firmy wszyscy jesteśmy jednakowi, jednakowo rodzimy się, chorujemy, umieramy. Nie ma lepszych i gorszych. Dlatego ja sie podpisuję pod Twoim postulatem :)

  6. Nie lubię podejścia ludzi, którzy twierdzą, że wszystko im się należy i wręcz wymagają, żeby coś im pomóc zrobić. Tak jak piszesz, nikt nic nie musi i kulturalnie jest poprosić, a nie wymagać i dziwić się, że się tego nie otrzymuje.

    1. Ania pisze:

      Dokładnie. A znajoma z wpisu, wciąż zszokowana, jak to możliwe, że gdy się kogoś prosi, to on chce pomagać, a gdy się wymusza, to niekoniecznie.. :)

  7. I to są bardzo dobre zasady. Najsmutniejsze jest to, że ostatnimi czasy (albo po prostu skończyły się moje czasy dorastania, a nastały dorosłe lata ‚life is brutal”) rzadko kto robi cokolwiek bezinteresownie. Czysty wyzysk. Właśnie dlatego tak dobrze trzymać się ludzi na których wiemy, że zawsze możemy polegać.

    Pozdrawiam,
    Najbardziej szczupła
    [najbardziejszczupla.blogspot.com]

    1. Ania pisze:

      Zgadzam się. Ja na ogół, gdy czuję, że ktoś na mnie żeruje, od razu zrywam taką znajomość. Owszem, uwielbiam pomagać, ale nie gdy jest to pomoc w jedną stronę.
      Również pozdrawiam :)

  8. ~Gosia pisze:

    Pracowałam jako koordynator, więc moim zadaniem było zarządzanie ludźmi i miałam bardzo podobną sytuację. Koleżanka, która była na tym samym stanowisku zapytała mnie, dlaczego mnie ludzie słuchają, a ona musi krzyczeć, bo nikt nie chce robić co ona każe. Różnica polegała na tym, że ona „kazała” komuś coś zrobić, a ja prosiłam i nawet jeśli była to prośba o zejście z linii produkcyjnej i posegregowanie śmieci, raczej rzadko spotykałam się z odmową. Dlatego uważam, że w 100% masz rację :) Zresztą sama po sobie wiem, że jeśli mi ktoś coś każe, to robię to niechętnie lub wcale, jeśli mnie ktoś prosi, lub pyta czy mogę to zrobić, to mimo swoich obowiązków znajdę czas na pomoc.

    1. Ania pisze:

      Świetny przykład do mojego postu. Dziękuję Gosiu :)

  9. ~panikara pisze:

    Rzeczywiście świat byłby piękniejszy, gdyby więcej ludzi stosowało się do tych punktów!
    Dodałabym jeszcze punkt o jasnym sprecyzowaniu czego właściwie się oczekuje, bo jak się okazuje, to nie zawsze takie oczywiste ;)

    1. Ania pisze:

      Prawda? Fajne byłyby te blogi :)

  10. consek pisze:

    No to ja mam w życiu szczęście, bo mam szefów, którzy zawsze dziękują za wykonaną pracę. A jeżeli czegoś chcą to o to proszą. Tak trzymaj Aniu :)

    1. Ania pisze:

      Będę tak robić. A w przyszłości otworzę własną firmę i sama sobie będę szefem, a co :P

  11. Właśnie najgorsze jest to, że niektórzy myślą, że mają „lepszą pozycje” i są od tego aby inni robili to co chcą… a nawet jeśli tak jest to przecież taki szef to może normalnie podziękować lub zrozumieć jeśli ktoś nie ma możliwości wykonać polecenia itd.

    1. Ania pisze:

      Przyznam, że w całej mojej ‚karierze’ miałam jednego cudownego szefa, a w sumie kobietę, więc szefową. To było jeszcze za czasów, gdy mieszkałam w Olsztynie i pracowałam jako opiekunka do bliźniaczek. Wówczas miałam najlepszą szefową świata. Potem już raczej nie było takich osób, które potrafiły docenić, porozmawiać, podziękować etc.

  12. ~Filozof pisze:

    Tytuł zbliża niczym do filozofii Hitlera, ale treść wszystko wyjaśnia. Dobroć, życzliwość, szacunek. Oby tak dalej. Odetchnąłem z ulgą :)

    1. Ania pisze:

      Dobrze, że treść wszystko wyjaśniła :)

  13. Oj jak ja się zgadzam z Twoimi słowami. W 100% z każdym jednym. W szczególności takie narzucanie swojej woli jest dotkliwe w pracy kiedy właśnie nasi szefowie nie proszą, a rozkazują bo zajmują wyższe stanowisko. Czasami tylko warto by było aby postawili się na miejscu tego pracownika lub też przypomnieli sobie czasy kiedy byli na jego miejscu i to Jemu narzucano co ma zrobić. Zwykłe dziękuję wiele nie kosztuje, a o ile milej robi się w pracy. W domu na szczęście nie mam z tym problemów ponieważ z mężem dzielimy się obowiązkami i nie musimy nieustannie upominać się o to co jeszcze nie jest zrobione. Czasami tylko mężowi coś „wyleci z głowy”, ale wtedy wystarczy grzecznie przypomnieć i po problemie :)

    1. Ania pisze:

      Zgadza się- jestem szefem i wszystko mi wolno. Takie podejście panuje w wielu firmach, a to jest słabe. Wg mnie takie stanowisko przyjmuje ten, kto ma niskie poczucie wł. wartości.
      Pozdrawiam :)

  14. Ciekawy wpis :)
    Ogólnie też uważam, że lepiej budować sobie autorytet na szacunku niż na strachu. Tylko mam czasem wrażenie, że ja nie umiem zbudować ani tego, ani tego :D I to jest trochę frustrujące :D

    1. Ania pisze:

      Czasem bywa tak, że nam się wydaje, że jesteśmy słabi, nie mamy autorytetu, lub nie radzimy sobie z czymś. Jednak ktoś patrząc na nas z boku, podziwia nas i chciałby być taki jak my. Wierzę, że w Twoim przypadku też tak jest. Inni Cię podziwiają :)

  15. ~Marta pisze:

    Aniu,zgadzam się i z Twoim wpisem i z komentarzami.Ja mam niewielu znajomych,dlaczego? Zawsze wszystkim pomagałam,trwałam,wysłuchiwałam i poczułam się wykorzystana…Parę miesięcy temu cierpliwość mi się skończyła…Przez moją pasję,blogi znajomi doszli do wniosku,że nie warto sie kumplować ze mną.Bo? Jesteśmy z innej bajki.Masakra.Cóż,ich strata.Moje życie było od dziecka zawiłe i od dziecka radzę sobie sama.Musiałam.A teraz gdy pojawił się problem,została garstka tych szczerych i zaufanych.I cieszę się,że zrobiłam porządek z pseudo znajomymi :) Reszta śledząc mojego fb,moją jogową grupę,stwierdziła,że jestem kobietą sukcesu i dam sobie radę ze wszystkim.To już mną wstrząsnęło…A co to ma do rzeczy raz,a dwa ja się za taką nie uważam ,zawsze miałam dla innych czas i rzadko usłyszałam dobre słowa…Czasem stwierdzam,że gdybym nie miała zainteresowań,oglądała tylko głupie seriale w Tv miałabym lżej :) Haha

    1. Ania pisze:

      ha ha ja też bym tak skończyła :)

  16. ~mlodakk pisze:

    Moja teściowa nigdy nie używa słowa proszę, a tym bardziej przepraszam. Nie lubię ludzi którym wydaje się że wszystko wiedzą najlepiej

    1. ~Ania pisze:

      Ach te teściowe. Znam temat kochana :)

  17. ~hegemon pisze:

    Mam wątpliwości co do punktu 3. Czasami osoby niezbyt życzliwe, które w drobiazgach zawsze odmawiały, nie pomagały, gdy przyjdzie wielki kryzys, okazują się najbardziej pomocne. Miałem tak, gdy straciłem pracę, najwięcej wsparcia otrzymałem od osób, które niezbyt są dla mnie życzliwe.
    A umiejętności proszenia o pomoc warto się nauczyć. Też uważam, że ze wszystkim dam sobie radę, ale czasami prośba o pomoc rodzi nadspodziewanie dobre skutki.

    1. ~Ania pisze:

      Ja mam odmienne doświadczenia Hegemonie. Osoby życzliwe były mi zawsze pomocne, a te które były mniej sympatyczne, odmawiały stale. A ja nie lubię się narzucać. Taka Zosia-Samosia jestem :)

  18. feel-sexy pisze:

    I potwierdza się pradawne przekonanie, że słowo „proszę” posiada magiczne właściwości ;)

    1. Ania pisze:

      Dokładnie. Magiczne słówko i świat staje się piękniejszy :)

  19. Tak, jak ktoś uważa „że mu się zależy”, „że musisz” to zazwyczaj przegrywa. Nikt nie lubi, jak czuje presje, jak się go do czegoś zmusza, dlatego Twoje rady są tak prawdziwe i uniwersalne.

    1. Ania pisze:

      Cieszę się, że tak sądzisz :)

  20. ~Alicja pisze:

    Niby wszystko jest takie proste – prosisz, rozumiesz i dziękujesz. Ale szkoda, że niektórzy ludzie nie potrafią zrozumieć, że czegoś nie możesz zrobić i się obrażają. Przynajmniej ja tak mam :)

  21. Ania pisze:

    Uff na szczęście ja tak nie mam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Google Plus
  • Twitter
  • Facebook