Czego nie pragną kobiety…

Powiedz, co przychodzi ci na myśl, kiedy słyszysz to słowo. Kobieta. Zmysłowość, ciepło, skromność, a może wręcz przeciwnie- ogień, energia, zabawa. Jesteśmy różne. I to nie tylko w tym sensie, że ja- kobieta różnię się od innych kobiet. Potrafimy być inne, zmienne każdego dnia, w każdej chwili. Rano budzimy się w doskonałym humorze, po to aby wieczorem płakać do poduszki. Albo wstajemy tak rozwścieczone, że gdyby ktoś stanął nam na drodze, zmiotłybyśmy go jednym spojrzeniem, po to aby zapytać z uśmiechem za godzinę- napijemy się razem kawy?

To norma. Hormony, problemy, szybkie tempo, wypłukany magnez, otoczenie i te sprawy. Jasne. Ale gdzieś w głębi duszy jesteśmy do siebie bardzo podobne.

Dziś stawiam pytanie, które nurtowało świat od zawsze- Czego pragną kobiety… Liczę, że wpis przyda się również panom. :)

1.Doceń.

Niedawno w rozmowie z koleżanką usłyszałam- Bo jak ja się go nie dopytam, czy mu smakuje, to sam się nie domyśli… Rzecz jasna chodziło o obiad i jej faceta ( a może w odwrotnej kolejności? Nie ważne :) To samo dotyczy innych kwestii: nowej fryzury, nowej sukienki, upieczonego ciasta, czegokolwiek. Boże! Mężczyźni, naprawdę potraficie być czasem całkiem niedomyślni. I ja wiem, że nikt nie jest wróżbitą, nie umie czytać w myślach. Ale wyrobienie w sobie nawyku chwalenia, komplementowania innych jest cenną mądrością, nie tylko w relacjach damsko-męskich.

Dziś rano wychodząc ze sklepu, życzyłam ekspedientce miłego dnia. Panu, który otworzył przede mną drzwi, podziękowałam i przyznałam, że to miłe. Bo to naprawdę miłe! Rzadko chwalimy, a i nie umiemy przyjmować komplementów. Czas to zmienić. Zaufaj mi- opłaci się i zaowocuje podwójnie.

2. Nie pocieszaj na siłę.

Często łapię się na tym, że kiedy jestem wściekła i emocjonalnie opowiadam o tym jakiemuś mężczyźnie, on od razu daje mi radę. Facet staje się wówczas super-maszyną: przy której staję, wrzucam 5 zł, mówię o problemie, po chwili coś skrzypi, piszczy, burczy, włącza się tryb- analizy, aby na końcu  wyskoczył paragon (jak w tych wagach na dziale warzyw i owoców w supermarkecie), na którym znajdziemy rozwiązanie problemu. Wtedy siadam, załamuję ręce i stwierdzam, że wkurzył mnie jeszcze bardziej.

Nie chciałam, aby mnie pogrążył, czy uznał, że zrobiłby to inaczej. Chciałabym, aby wysłuchał, stwierdził- Fakt, cały świat jest zły- przytulił i dał do zrozumienia, że mam się już nie denerwować. (Pobożne życzenie!) Przecież ja i tak jutro nie będę o tym pamiętać! ;)

3. Zaintryguj.

Osoba, która czuje, że w jej związku panuje chłód, rutyna i wie, jak skończy się każdy wspólny wieczór, zaczyna się tym irytować. Tak. I to dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn, w związkach zarówno ze stażem kilkumiesięcznym, jak i kilkunastoletnim. Przypomniał mi się dowcip, kiedy kobieta zrzuca fatałaszki, wskakuje do łóżka i zmysłowo szepcze facetowi do ucha- Kochanie jestem naga. Na co on spogląda i odpowiada- To się ubierz, jest zimno!

Zaintryguj, zaskocz. Przyjedź po nią do pracy i zamiast standardowo zabrać na zakupy, po coś na obiad i do domu, zaproś ją na spacer, do kina, do restauracji. Zamiast nerwowo rzucać- Wstawaj, budzik dzwoni od pół godziny! Pocałuj ją zmysłowo. Nie budź, rozbudź! Uwierz mi, Ty też na tym zyskasz. :)

I nie uwierzę, że im dłużej jest się w związku, tym nudniej, chłodniej… Jeśli obie strony będą nad tym pracować, żar przetrwa…

4. Bądź gentlemanem.

Kurcze, mówią, że mężczyźni nie szanują kobiet, bo to one się nie szanują. Jest w tym sporo prawdy, ale z drugiej strony, co Ci szkodzi być kulturalny i miły dla wszystkich kobiet, a nuż, może dwudziesta, którą spotkasz dziś na swojej drodze, będzie tą, dla której warto się starać. Otwieranie przed kobietą drzwi, witanie się, mówienie w pewien życzliwy sposób- nikomu jeszcze nie zaszkodziło. No ale kiedy poznaję mężczyznę, a on wali do mnie per maleńka, to już na samym starcie ma minusa. Nie każda kobieta lubi, być traktowana jak laska z podrzędnej knajpy. Oczywiście nie musi zwracać się szanowna pani, bo to też nie zawsze bywa na miejscu.

Ja po prostu wyznaję zasadę, że po coś mamy imiona…

5. Nie panikuj.

Nic nie wkurza mnie bardziej, jak facet tracący głowę. Ostatnio spotkałam się z przypadkiem, kiedy to mężczyzna, w sobotni wieczór, wsiadł za kółko po wypiciu piw, tylko dlatego że dostał wezwanie z pracy. Spanikował!

Chyba drzemie w nas instynkt pierwotny. Dawniej facet był odważny, szedł na polowanie, wlókł kobietę do jaskini, ale przede wszystkim ją bronił. Teraz czasem zdarza się tak, że spodnie w związku nosi kobieta. I jeśli komuś to odpowiada- ok. Ich sprawa. Reszta potwierdzi to, co myślę ja. Kiedy przychodzi zbyt duży rachunek, nie panikuj, nie pytaj- Co teraz?- tylko zadzwoń do banku, wyjaśnij. Kiedy szef opieprzy cię w pracy, nie idź do toalety z zapuchniętymi oczami, aby powtarzać sobie- On jest złym panem. To niemęskie. To nasza- babska domena. Nie siej zamętu. Analizuj racjonalnie.

 

A na koniec- stary, jak świat skecz, który podsumuje, czego nie pragną kobiety



Udanego poniedziałku ;)

 

28 przemyśleń na temat “Czego nie pragną kobiety…”

  1. ~Lucjusz pisze:

    gdzie można spotkać taką babkę, z takim podejściem do życia?!

    1. Ania pisze:

      Drogi Lucjuszu… takich ‚babek’ jest mnóstwo, tylko się rozejrzyj. ;)

  2. ~Nana pisze:

    Kolejne wpisy polecane na onecie- gratki!!!
    punkt drugi bardzo przypadł mi do gustu, też nie lubie pocieszania na sile, wkurza mnie to.

    1. Ania pisze:

      Dzięki, zapraszam częściej :)

  3. consek pisze:

    Aniu :) gdybym nie wiedziała ile masz lat, to bym powiedziała, że taka mądrość przychodzi z wiekiem.. a tak, jestem pod wielkim wrażeniem, że doszłaś do takich wniosków :)

    1. Ania pisze:

      I teraz nie wiem, czy to komplement, czy mam jednak pakować manatki i iść na blogową emeryturę :)) He he a tak serio, dziękuję Consku za te miłe słowa. Myślę, że to wszystko, o czym piszę wynika z moich doświadczeń, przejść i przymusu szybkiego wejścia w życie dorosłe.

  4. ~Azariani pisze:

    Zgodzę się w 3 punkcie,że do pieca trzeba dokładać. Samo się palić nie będzie.
    Punkt 4 lubię otwierać drzwi itp. chociaż kilka razy zdarzyło się mi, iż usłyszałem, że jest kobieta niezależną i nie lubi jak facet jej drzwi otwiera jak jakiemuś eksponatowi. Pachniało feminizmem.
    W jednym przypadku za to byo śmiesznie jak usłyszałem, że nie toleruje otwierania drzwi przez faceta bo ona jest silną, niezależną kobietą po czym tego samego dnia idąc w sumie obok poczekałem by sama sobie poradziła. Niestety okazało się,że drzwi były dość ciężkie i potrzeba było siły jednak żeby je pchnąć. Jakąż czerwienią zalała się Pani jak podszedłem z pytaniem czy pomóc i okazało się ,że rano mnie zrugała za dżentelmeństwo. Uśmiechając się pomogłem, ale wiem,że Pani była co najmniej zażenowana.Po wyjściu nie usłyszałem nawet „dziękuję” tylko odwróciła się na pięcie i poszła w swoją stronę. ehhh te „Baby” :)

    1. Ania pisze:

      A więc…
      Ja nie należę do nie wiadomo jak sfeminizowanych kobiet. Preferuję kulturalne podejście do kobiety i przede wszystkim podmiotowe, a nie przedmiotowe -czyt. eksponat :)
      No i kobiety bywają różne Azariani, cóż mogę napisać- na moim blogu poznasz wyłącznie moje przemyślenia i podejście do życia, a przecież tak jak napisałam, każda z nas jest inna i nie mogę odpowiadać za resztę :) A pani, którą spotkałeś- wg mnie wyjątkowo dziwna :)
      Ehh ci faceci :)

      1. ~Azariani pisze:

        Historyjka mi się przypomniała czytając Twój wpis – to się podzieliłem, i nie generalizuję że odrazu każda kobieta ma takie podejście. Chodziło mi bardziej o przewrotność sytuacji – najpierw ja silna, ja niezależna itd. a z budynku by nie wyszła bo z drzwiami sobie poradzić nie mogła. Pisząc „ehh te baby” chodziło mi o fakt, że czasem logika kobieca mnie obezwładnia. I też piszę, że mnie a nie wszystkich facetów. :)

        1. Ania pisze:

          Oj wiem, wiem. Po prostu się droczę ;)
          A co do babskiej logiki- uwierz, że i mnie często rozbraja.:)
          OSTRZEŻENIE! Nie czytaj mojego wpisu ‚Jestem blondynką, ale nie aż tak!’, bo to dopiero rozłoży Cię na łopatki :)

  5. mała-myśl pisze:

    Teraz jak odwróciłam to, co napisałaś, to dopiero dotarło do mnie jak wkurzają te sytuacje np. facet, który panikuje bardziej niż kobieta, który pociesza na siłę itd.
    Ciekawy wpis :D

    1. Ania pisze:

      Dziękuję :)

  6. ~Ania pisze:

    Zgadzam się w 100%! Nic dodać nic ująć. Mam nadzieję, że Twój wpis trafi do wielu panów, swojemu z pewnością pokażę;) Pozdrawiam:)

    1. Ania pisze:

      Cieszę się Aniu :)

  7. ~gabunia76 pisze:

    Anula węszę tutaj jakiś podstęp. Bo Ty to chyba nie Ty lecz podszywająca się pod młodą (przepraszam za wyrażenie) gówniarę dojrzała kobieta z całą swoją mądrością życia :)

    1. My kobiety, a przynajmniej ja tak mam, że lubię komplementy, czułe słówka czy pochwałę za dobry obiad :) lecz niestety faceci często tak mają, że ciężko im się domyśleć i trzeba im jasno i wyraźnie wykładać kawę na ławę ;)

    2. No co jak co ale takie sztuczne i wymuszone pocieszenie działa na mnie jak czerwona płachta na byka. Natomiast takie przytulenie do „ojcowskiej” piersi i poklepanie po plecach czemu nie :)

    3. Ech często jest tak niestety, że kiedy w związek wkrada się nuda i rutyna mężczyzna szuka jakiejś innej rozrywki czy zajęcia zamiast dorzucić do ogniska by rozpalić tlący się jeszcze żar uczucia, które jeszcze nie tak całkiem dawno było płonącą pochodnią. Chociażby kobieta nie wiem jak się starała rozniecić ten ogień bez podpałki nic sama nie zrobi :( bo w tym cały jest ambaras żeby dwoje chciało na raz :)

    4. Co jak co ale mi typ dżentelmena jak najbardziej odpowiada. Podoba mi się gdy mężczyzna takimi drobnymi miłymi gestami potrafi dostrzec w tłumie kobietę i w szarmancki sposób ją uszanować. To takie miłe gdy mój Wężul otwiera mi drzwi gdy razem gdzieś idziemy lub przytrzymuje nakrycie wierzchnie i pomaga mi je założyć ;)

    5. Panika no cóż czasem mi się zdarza ale denerwuje mnie jak Wężul ma na wszystko jakieś dziwne i czarne wizje. Wszystko brzmi wtedy tak pesymistycznie i przygnębiająco :( ja za to cały czas pilnuję się by nie ściągnąć swoich różowych okularów :)

    Ściskam Cię serdecznie Aniu i życzę udanego dzionka bo na pewno będziesz to wcześnie raniutko czytać jak ja będę zmieniać bok na drugi ;)

    1. Ania pisze:

      No niestety Gabuniu, żadnego podstępu- hmm zaczynam zastanawiać się, czy może moja dusza nie pomyliła ciał i nie wstąpiła w młodsze :)
      Dokładnie Gabuniu, czytam to wcześniutkim rankiem i z pewnością dzięki Twoim słowom to będzie udany dzień :)

  8. ~Red pisze:

    Mówi się, że kobiety nie wiedzą czego chcą. Tekst przeczy temu twierdzeniu. Tylko czy teraz trzeba się dostosować, czy wciąż mogę być takim wrednym czerwonym diabłem?;)

    Zapraszam: http://redmind.pl/

    1. Ania pisze:

      Myślę, że nie warto się dostosowywać do niczego ani nikogo i żyć po swojemu. Masz rację, należę do grupy kobiet, które wiedzą czego chcą :)

  9. ~Sylwia P. pisze:

    W skrócie można powiedzieć: pragną być szczęśliwe. Ale żeby były to lista jest dłuuuga ;) Zarówno w kwestii dawania jak i otrzymywania dużych i małych szczęść od innych.
    Ach my kobiety :D

    1. Ania pisze:

      Jasne, to też zależy od naszego charakteru, wychowania, potrzeb. Jednego dnia potrzebujemy dobrej zabawy, bo dostałyśmy awans. Następnego natomiast wielkiego, czułego ramienia, które utuli i poda chusteczki. My kobiety :)

  10. Oj, żeby tylko to sobie każdy wziął do serca. Niby wszyscy wiedzą, że trzeba dbać o związek,ale od teorii do praktyki daleka droga. Niby mężczyźni wiedzą, że powinni być gentlemenami i przydałoby się by komplementowali, ale to też pozostaje w głowie…

    1. Ania pisze:

      Jasne, kwestia charakteru, podejścia do kobiet, wychowania, doświadczeń. Ale myślę, że czasem warto im o tym przypomnieć :)

  11. ~Pani S. pisze:

    Nic dodać, nic ująć. Fajny wpis. Mądry. Pozdrawiam. :)

    1. Ania pisze:

      Również pozdrawiam :)

  12. ~Adversarius pisze:

    Myślę, że tak 4/5 punktów to bez problemu łapie :) Jedynie z tym pocieszaniem na siłę różnie bywa :P
    Dodam tylko, że czasem to czego pragniemy nie zawsze jest tym czego potrzebujemy :D
    PS. Zajrzyj na mojego bloga, niedawno też poruszałem podobny temat, jestem ciekaw Twojej opinii :D

    1. Ania pisze:

      Ok, wpadnę w wolnej chwili :)

  13. ~Janusz pisze:

    Ach te kobiety! ech Ci mężczyźni! Im więcej jak jednych tak i drugich, tym świat bardziej kolorowy. Poszukiwanie „ulubionych profili” też jest elementem gry. Kwestia determinacji również odgrywa istotną rolę w późniejszym zadowoleniu.’ Im zając bardziej ucieka, tym większa radość z jego upolowania”. Tak było od zawsze i tak bedzie w przyszłości.Niemniej kultura przede wszystkim.

    1. Ania pisze:

      Dokładnie, nie można nic nikomu podać na tacy, aczkolwiek traci smak. A kultura i szacunek do ludzi jest najważniejsza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Google Plus
  • Twitter
  • Facebook